Ma?e jest pi?kne
Tytu? artyku?u w ?aden sposb nie jest inspirowany, nie nawi?zuje do, i nie komentuje obecnej sytuacji politycznej w ?adnym kraju. Jakiekolwiek podobie?stwo i korelacje s? zupe?nie przypadkowe. Pisz? tylko o akwarystyce, cho? niew?tpliwie powy?sza maksyma znajduje zastosowanie tak?e w wielu innych dziedzinach. Aby zatem rozwia? wszelkie w?tpliwo?ci: tekst ten po?wi?cony jest ma?ej, pi?knej piel?gniczce.

Piel?gniczki to ryby o niedu?ych rozmiarach, opiekuj?ce si? aktywnie potomstwem. Jako przedmiot obserwacji s? szczeglnie wdzi?czne, acz stawiaj? nieraz przed hodowc? nie lada wyzwania. Ich niedu?y rozmiar jest niew?tpliw? zalet? w stosunku do wi?kszych przedstawicieli rodziny piel?gnicowatych. Dzi?ki niemu mo?emy w stosunkowo niedu?ym akwarium obserwowa? ca?e spektrum ich zachowa?, na przyk?adzie wi?kszej grupy osobnikw. A s? to ryby z natury towarzyskie, pozostaj?ce w sta?ych relacjach z innymi cz?onkami kolonii. I w?a?nie te relacje, budowanie hierarchii, rozrd, s? powodem, dla ktrego kilka lat temu mj akwarystyczny radar nastroi? si? na ma?e gatunki piel?gnicowate z Ameryki Po?udniowej, pozostaj?c w?a?ciwie g?uchym i ?lepym na ca?? reszt? wodnego ?wiata.
(Do piel?gniczek mo?na zaliczy? tak?e wiele gatunkw z afryka?skiego rodzaju Pelvicachromis i kilku pokrewnych, ja jednak skupi?em si? na rybkach z Amazonii i okolic).
Nawet pocz?tkuj?cy hobbysta z pewno?ci? jest w stanie po krtkim namy?le zidentyfikowa? (je?li nie nazwa?) przynajmniej trzy rodzaje, ktre mo?emy zaliczy? do ameryka?skich piel?gniczek. Dla porz?dku:

Rodzaj Apistogramma z najbardziej popularnymi A. borelli (Piel?gniczka ??ta) czy A. agassizii (Piel?gniczka Agassiza), ale tak?e z ponad 200 innymi gatunkami, w du?ej cz??ci jeszcze nieopisanymi naukowo. Jest to jeden z najciekawszych dla naukowcw rodzajw ryb, na ich przyk?adzie badane s? mi?dzy innymi mechanizmy ewolucji. Rodzaj Mikrogeophagus - sk?ada si? prawdopodobnie z trzech gatunkw. Niew?tpliwie jedn? z najpi?kniejszych ryb - tak?e w skali wszystkich piel?gnicowatych - jest M. ramirezi (Piel?gniczka motylowa, P. Ramireza). Na forum apisto.pl by? pomys? nazwania tego gatunku ziemiojadkiem Ramireza - nazwa tyle? wdzi?czna co wiernie trzymaj?ca si? orygina?u, bardzo mi przypad?a do gustu. Rodzaj Nannacara - sk?adaj?cy si? do niedawna z dziewi?ciu, a aktualnie z siedmiu gatunkw, z wiecznie modn? i pi?kn? N. Anomala (Akark? paskowan?). Rodzaj Ivanacara niedawno wyodr?bniono z rodzaju Nannacara umieszczaj?c w nim gatunki I. adoketa oraz I. bimaculata.
Poza tym do piel?gniczek ameryka?skich zaliczamy tak?e rodzaje Biotoecus, Crenicara, Dicrossus, Laetacara, Taeniacara, a tak?e, przy odrobinie dobrej woli, Mazarunia (jeden gatunek, zupe?nie u nas nieznany) i Cleithracara (Akara z Maroni, ze wzgl?du na stonowane ubarwienie i spokojn? osobowo?? tyle? cz?sto co nies?usznie omijana przez akwarystw). Mo?na posun?? si? dalej, si?gaj?c do "szczupakowatych" miniaturowych gatunkw Crenicichla, Teleocichla itp, jednak niektre z nich s? zbyt du?e, co wraz ze znacz?co r?nym zachowaniem nie mie?ci si? w "uniwersalnej definicji piel?gniczki", jak? sobie przyj??em.
Jak wspomniano wy?ej Akarka paskowana (Nannacara anomala) jest od wielu dziesi?cioleci bardzo cz?stym rezydentem akwariw. Wspania?e ubarwienie samcw, a tak?e samic w okresie opieki nad potomstwem, ich silny instynkt macierzy?ski, a przede wszystkim ma?e wymagania co do jako?ci wody - to chyba najwa?niejsze z czynnikw decyduj?cych o popularno?ci tego gatunku. Do niedawna by? to jedyny dost?pny w hobby przedstawiciel swojego rodzaju. Niedawno uda?o mi si? jednak natkn?? drugi gatunek - Nannacara taenia, ktry ju? od kilku lat by? na mojej li?cie ?ycze?.
Gatunek ten jest znany nauce ju? od 1913 roku, w ktrym to zosta? opisany przez Regana. Badacz ten okre?li? miejsce pochodzenia opisywanych osobnikw jako "okolice Manaus, Brazylia", jednak w ?wietle p?niejszych informacji wydaje si?, ?e lokalizacja ta jest b??dna. Nannacara taenia zamieszkuje p?ytkie zbiorniki wodne w dorzeczach rzek Guam i Capim na wschd od Belem.
W "handlowych" zbiornikach ryby zazwyczaj wygl?daj? niezbyt imponuj?co, s? cz?sto ma?e, nie prezentuj? swoich pi?knych barw i zachowa?. Dlatego te? na akark? natkn??em si? dopiero za drugim okr??eniem. W pierszym jej nie dostrzeg?em, przeoczy?em, bior?c za Akark? paskowan? (jak p?niej postaram si? wykaza? by?em bli?ej prawdy ni? s?dzi?em).
Kiedy jednak przyjrza?em si? bli?ej - serce mocniej mi zabi?o. N. taenia, nawet w m?odym wieku, jest nie do pomylenia z ?adn? inn? piel?gniczk?. W?tpliwo?ci mog? by? tylko w odniesieniu do samicy w ciemnej szacie godowej, bardzo podobnej do N. anomala. ?adna inna akarka nie ma jednak charakterystycznych 6-8 czerwonych linii biegn?cych wzd?u? cia?a od nasady ogona niemal do pokryw skrzelowych. W r?nych sytuacjach pasy te s? bardziej lub mnie wyra?ne, ale prawie zawsze zauwa?alne. Podobne ubarwienie ma Apistogramma tucurui, jego znaczenie w obydwu przypadkach nie jest znane.
gp_n_taenia_01 gp_n_taenia_15 gp_n_taenia_16
R?norodne ubarwienie samcw zale?ne jest od ich stanu emocjonalnego.
Patrzy?em tak, w narastaj?cym napi?ciu, by upewni? si?, ?e oczy mnie nie myl?. W ko?cu rybk? t? zna?em jedynie z literatury i internetu, zobaczy? j? na ?ywo to zupe?nie co innego. Kiedy ju? nie mia?em w?tpliwo?ci spyta?em sprzedawcy co to za piel?gniczka. Zbiornik nie by? opisany, zreszt? to nie pierwsze moje zakupy akwarystyczne i wypracowa?em sobie metod? daj?c? mi gwarancj? maximum udanych wyborw. Po sprawdzeniu okaza?o si?, ?e owszem, jest to Nannacara taenia. I jeszcze do tego niedroga, bo w cenie ni?szej ni? wi?kszo?? innych piel?gniczek!

- No to poprosz? trzy pary - wycedzi?em, zachowuj?c pokerow? twarz. Tak? przynajmniej mam nadziej?.

Sprzedawca bez komentarza zag??bi? siatk? w zbiorniku i jednym ruchem z?apa? sze?? rybek. Tu musia?em zainterweniowa?. Zdaj? sobie spraw?, ?e dla handlowca, dotkni?tego zawodow? znieczulic?, "sztuka jest sztuka", ale ja wol? mie? to, co chc?, o ile mam w tej kwestii co? do powiedzenia. U m?odych ryb czasem ci??ko jest jednoznacznie okre?li? p?e?, a w wypadku gatunkw rzadziej dost?pnych jest to bardzo wa?ne. Nie chcemy przecie? utrzymywa? przez kilka lat starych panien czy kawalerw, bez przyjemno?ci (naszej i ryb) doczekania si? ich potomstwa. No i si? zacz??o - najpierw wybr osobnika, p?niej jego ganianie po ca?ym akwarium, wreszcie usuni?cie wszystkich dekoracji, jeszcze troch? ganiania, dla poprawienia efektywno?ci kilka niecenzuralnych s?w - i po kilkunastu minutach by?em mniej wi?cej pewien, ?e w torebce s? trzy parki.
Rybki bez problemw zaaklimatyzowa?y si? w nowym akwarium. Bardzo szybko zacz??y ?erowa?, nie b?d?c przy tym wybredne. Nie przejawia?y te?, cz?stej u nowonabytych osobnikw, p?ochliwo?ci. Wydaje mi si?, ?e pochodz? z "czeskiej szko?y hodowlanej", znanej z dobrej r?ki i w?a?ciwego podej?cia do podopiecznych. Je?li ryby cz?sto widz? cz?owieka, s? karmione r?nym pokarmem i nie niepokojone niepotrzebnie to ?atwiej znosz? zmian? domu. Du?e znaczenie ma tak?e udost?pnienie im dostatecznej ilo?ci kryjwek. Moim zdaniem ?atwiej te? zaaklimatyzowa? grup? ryb ni? pojedynczego osobnika czy par?. W stadzie nasi podopieczni czuj? si? bezpieczniej, wzajemne interakcje nie daj? im czasu na "zamartwianie si? nieznan? sytuacj?".

Karmi? wszystkie swoje ryby naprzemiennie r?nymi mro?onkami, artemi?, szklark?, dafni?, cyklopem, larwami czarnego komara, czasem (najcz??ciej jak mog?) tak?e pokarmami ?ywymi, suche pojawiaj? si? w ich diecie bardzo rzadko. Akarki bez zastrze?e? zaakceptowa?y takie menu. W odr?nieniu od niektrych gatunkw, ktre przewin??y si? przez moje zbiorniki nie gardz? ?adnym podanym po?ywieniem, z p?atkami w??cznie.

Po kwarantannie w mi?kkiej, neutralnej wodzie rybki trafi?y do zbiornika wi?kszego, z innymi piel?gniczkami i wieloma rybami towarzysz?cymi. Moim marzeniem jest po?wi?cenie jednego du?ego akwarium (minimum metr d?ugo?ci) na koloni? jednego gatunku piel?gniczek, z odpowiednio dobranymi "rozpraszaczami" do towarzystwa. Dopki jednak nie osi?gn? wieku emerytalnego, wzbogaciwszy si? przedtem znacz?co, rozwi?zanie takie pozostaje w sferze pragnie?, ze wzgl?du na problemy lokalowo - czasowe znane wi?kszo?ci akwarystw.

Akarki przenios?y si? zatem do akwarium o pojemno?ci oko?o 280L, wymiarach dna 120x55 (z grubsza, by?o klejone pod wymiar). Do??czy?y do kilkunastu innych piel?gniczek, mi?dzy innymi wyro?ni?tego samotnego samca A. agassizii, ktry w wypadku braku kolacji mg?by potraktowa? je konsumpcyjnie. Nie by?y specjalnie zadziorne, ale jako? sprytnie nie wchodzi?y w drog? wsp?mieszka?com, pozostawa?y dla nich w?a?ciwie niezauwa?one. By? mo?e ze wzgl?du na pokrj i kolorystyk? cia?a, ktrymi si? znacznie r?ni?y od reszty obsady.
gp_n_taenia_05 
Trzymiesi?czna parka. Wida? wyra?niejsze zaokr?glenie samicy (u gry) i kolory samca.

Nie bez pewnego zdziwienia, ale za to z jak?? satysfakcj? przekona?em si? te?, ?e moje za?o?enia co do rozk?adu p?ci by?y absolutnie s?uszne. Samiczki do?? szybko przybra?y szaty godowe i konkurowa?y ?ywo o wzgl?dy partnerw. Samce wyra?nie r?ni?y si? rozmiarami, jeden dominuj?cy rs? bardzo szybko, przekraczaj?c zauwa?alnie "modelowe" 5cm d?ugo?ci, podczas gdy dwa pozosta?e s? tylko nieznacznie wi?ksze od p?ci pi?knej, ca?e 3,5 cm od czubka nosa do ko?ca ogona. Rozmiar pono? ma znaczenie, ale z moich obserwacji samiczki adoruj? rwnie ch?tnie wszystkich partnerw. W ci?gu trzech pierwszych miesi?cy od zakupu widzia?em kilka razy samiczki wodz?ce m?ode, najcz??ciej 1-3 dni, po ktrych maluchy znika?y - w paszczach innych mieszka?cw akwarium, mimo bardzo uwa?nej, zdawa?oby si?, opieki matki. Do tar?a dochodzi?o w bardzo mi?kkiej i lekko kwa?nej wodzie, ale z innych ?rde? wiem, ?e notowane by?y sukcesy w rozrodzie tak?e w mniej sprzyjaj?cych warunkach. Akark? paskowan? mo?na rozmno?y? w "typowej polskiej kranwie" o twardo?ci oglnej ok. 15st.N a pH 7,5 i wydaje mi si?, ?e N. taenia nie odbiega wymaganiami od swojej wi?kszej kuzynki.

gp_n_taenia_03 
Dla takich widokw ?yj? akwary?ci.

W ostatnich dniach wrze?nia 2006 wypatrzy?em dwe samice ze stadkami "przecinkw". Zarwno mama jak i m?ode s? ubarwione ciemnobrunatno, niemal niewidoczne na tle drewna czy ?upin kokosa. By? mo?e przegapi?bym te wyl?gi, jak zapewne kilka wcze?niejszych, gdyby mojej uwagi nie zwrci?a sytuacja w akwarium: wszystkie ryby zebra?y si? w jego ?rodkowej strefie, boki zosta?y puste. Po chwili dostrzeg?em ?wie?o upieczone mamy z potomstwem. Tak dzielnie broni?y swoich terytoriw, ?e sterroryzowa?y reszt? obsady, z ktrej by?y najmniejsze! Ryby towarzysz?ce - drobnoustki i pstr??enice nie stanowi?y dla m?odych zagro?enia, mog?y si? swobodnie przemieszcza? pod ca?ym lustrem wody, ale ?adna piel?gniczka nie zbli?a?a si? do m?odych na bli?ej ni? 25 cm. Spore k?opoty sprawia? samicom "glonojad" L-134, na ktrego nie znalaz?y sposobu. Kiedy? ju? trafi? "na resocjalizacj?" do oddzielnego akwarium za wyjadanie ikry A. macmasteri, ale na konsumpcji narybku go nie z?apa?em. Tym razem rwnie?, mimo uwa?nych obserwacji nie mog? mu udowodni? ?adnego wykroczenia, prcz przebywania w bezpo?rednim otoczeniu maluchw. Troszk? stresowa? samiczki, powodowa? zawirowania wody, ale m?odych nie rusza?.

gp_n_taenia_09 
M?odo?? nie l?ka si? niczego, nawet amazo?skiego tygrysa.
Z wielu przyczyn jestem zwolennikiem "zimnego chowu" narybku. Je?li od ikry do doros?o?ci dotrwa 1-2 ryby z l?gu - jestem zadowolony. Niestety nie zdarza si? to zbyt cz?sto. Inne ryby nie szcz?dz? wysi?kw, ?eby si? dobra? do takiego ?ywego pokarmu i cz?sto im si? to udaje. A jeszcze wi?kszym problemem jest zapewnienie m?odym wystarczaj?cej ilo?ci odpowiednio drobnego pokarmu.

Znam wielu akwarystw, cz?sto z du?ym dorobkiem i do?wiadczeniem, czasem maj? na pewne kwestie kra?cowo odmienne zdania. S? zgodni chyba tylko w jednej kwestii - pokarmu dla narybku. Wszyscy stan?liby rami? w rami? pod transparentem mwi?cym "Nie ma lepszego od ?ywego". Niestety nie zawsze udaje si? utrzymywa? w domu hodowl? artemii czy pierwotniakw, albo wybiera? si? "na flyje" (jak mwi? na ?l?sku) z siatk? o odpowiednio drobnych oczkach. Pokarm powinien by? zawsze ?wie?y, podawany cz?sto i w du?ych ilo?ciach, co jeszcze utrudnia spraw?.

Zazwyczaj mam pod r?k? nicienie mikro i pokarmy gotowe w p?ynie albo bardzo drobne suche. Moje akwaria z zasady nie s? sterylne, a k?py mchu jawajskiego, skupiska detrytusu i pojawiaj?ce si? czasem bujne plantacje glonw s? dobrym ?rodowiskiem dla pierwotniakw, wi?c i dodatkowym "pastwiskiem" dla narybku. Takimi ?rodkami nie da si? prowadzi? hodowli na skal? przemys?ow?, ale istnieje szansa prze?ycia dla najbardziej operatywnych i najsprytniejszych m?odych, o ile potrafi? unikn?? paszcz ryb doros?ych.

(Osobnego zbadania i obszernego komentarza wymaga spostrze?enie, ?e zarwno u mnie jak i u kilku znajomych efektem takiego chowu jest zdecydowana przewaga samcw w?rd narybku. Czy rosn? szybciej, s? agresywniejsze w konkurencji o pokarm, szybciej uciekaj?? Czy mo?e czynniki zewn?trzne wp?ywaj? jako? na p?e? w pierwszych tygodniach po wyl?gu? Mo?e jest inne wyja?nienie? A mo?e to tylko zbieg okoliczno?ci?)

Tym razem postanowi?em wszystkimi dost?pnymi ?rodkami pomc maluchom w osi?gni?ciu doros?o?ci. Po 4 dniach zacz??em dokarmia? je punktowo "artemi? w p?ynie" oraz nicieniami mikro. Pokarm rozcie?cza?em w strzykawce wod? z akwarium i podawa?em w miejsce, gdzie narybek przebywa?. Trzeba uwa?a? z ci?nieniem roztworu, ktre mo?e rozbi? grupk? maluchw i wyda? je na pastw? czujnych wsp?mieszka?cw. Ci ostatni zreszt? nie mogli narzeka? na g?d, gdy? w trosce o ma?e zrezygnowa?em z dotychczasowych cotygodniowych postw. Mama pocz?tkowo z du?? nieufno?ci? przygl?da?a si? r?ce, strzykawce a tak?e zawiesinie wpadaj?cej do wody, ale po tygodniu nie wykazywa?a ju? nadmiernego zainteresowania. Uwa?ny czytelnik powinien teraz z?apa? mnie za s?wko: wcze?niej pisa?em o dwch samiczkach, a teraz o jednej "mamie". Spiesz? z wyja?nieniem.

gp_n_taenia_06 
Miesi?czn? m?odzie? mo?na wyprowadza? na dalsze spacery.

Ot? kluczowy wydaje si? wybr miejsca na wychw narybku. Jedna samiczka zdecydowa?a si? na go?y ?wirek, w otoczeniu jednej ?upiny kokosa, jako kryjwki nocnej, w pobli?u filtrw i grza?ek (dla wygody nazw? j? Industrialk?). Druga natomiast (Naturalistka) wybra?a kokosa przykrytego du?? k?p? mchu jawajskiego (jakie? 25 deko po obciekni?ciu!) i ta strategia przynios?a lepsze efekty. Narybek Industrialki znika? w szybkim tempie, po kilku dniach zosta?y tylko cztery sztuki, zauwa?alnie mniejsze ni? ich rwie?nicy po drugiej stronie zbiornika. Nie min??y dwa tygodnie i samiczka straci?a reszt? m?odych i szat? "opieku?cz?". Natomiast Naturalistka prowadza?a swoje potomstwo po g?szczu mchu, gdzie inne ryby nie mia?y dost?pu. Ma?e mia?y te? sta?y dost?p do drobin pokarmu i pierwotniakw zamieszkuj?cych ro?lin?.

gp_n_taenia_10 gp_n_taenia_12
Pod czujnym okiem mamy narybek rozp?ywa si? po okolicy, ale na jej znak przypada do dna i zamiera. Na tle opad?ych li?ci jest wtedy niedostrzegalny.

Zaraz po zapaleniu ?wiat?a z rana prbowa?em oszacowa? czy i ile maluchw jeszcze zosta?o. Utrudnieniem by?o to, ?e, jak wcze?niej wspomnia?em, samiczka chowa?a si? wraz z nimi na noc w "domku" z kokosa i wyprowadza?a je dopiero jaki? czas po nastaniu "?witu" w akwarium. Po dwch tygodniach ilo?? narybku ustabilizowa?a si? na poziomie oko?o 20 sztuk. Zacz??y coraz ?mielej bada? otoczenie, coraz bardziej oddala? si? od mamy. Cz?sto zapuszcza?y si? wzd?u? mchu porastaj?cego drewno w grne partie wody. Napotyka?y tam drobnoustki i pstr??enice, w?rd ktrych czu?y si? do?? pewnie. Ka?dorazowe zbli?enie si? innej piel?gniczki powodowa?o nurka wg??b daj?cej schronienie k?py zieleni - i nerwow? reakcj? samicy. Niejedna ryba p?ywa?a w tym czasie z nieco wystrz?pionym ogonem, chocia? konsumpcyjne zainteresowanie m?odymi spad?o wyra?nie w momencie, kiedy osi?gn??y one 1cm d?ugo?ci. W tym czasie umia?y one ju? w por? oceni? i unika? sytuacji zagro?enia. Zacz??y te? pobiera? inne pokarmy - mro?onego cyklopa, mniejsze kawa?ki dafni czy artemii oraz, sporadycznie, tubifex. Ca?y czas dokarmia?em je nicieniami, ale z "artemii w p?ynie" zrezygnowa?em. By?a za drobna, za bardzo brudzi?a wod? i powodowa?a zauwa?aln? popraw? warunkw uprawy krasnorostw. Przez oko?o miesi?c sytuacja by?a niezmienna i stabilna - samiczka z coraz mniejszym zapa?em przegania?a potencjalnych drapie?nikw, ufaj?c w instynkt i spryt potomstwa, ale nadal przebywa?a stale bardzo blisko i komunika?a si? z m?odymi ruchami p?etw i cia?a. Ca?y czas te? prezentowa?a swoje "opieku?cze" ubarwienie. Maluchy ros?y ju? wolniej, zacz??y te? zaznacza? si? wyra?ne r?nice w ich rozmiarach. Ich liczba by?a jednak sta?a i przynajmniej dwa razy dziennie najada?y si? do syta.

gp_n_taenia_07 gp_n_taenia_08
Centymetrowe rybki przejawiaj? juz du?o samodzielno?ci, ale samica jest zawsze w pogotowiu.

W drugiej po?owie listopada przez trzy dni nie mog?em dogl?da? rybek z powodu wyjazdu. Gdy wrci?em nie dostrzeg?em ju? samicy w charakterystycznym ubarwieniu. Nie potrafi?em jej odr?ni? od dwch pozosta?ych. Obawia?em si? tej chwili ju? wcze?niej, nie by?em pewien czy m?ode b?d? wystarczaj?co samodzielne kiedy ich matka przestanie si? nimi opiekowa?. Uda?o mi si? zauwa?y? kilka sztuk p?ywaj?cych bardzo ostro?nie w okolicach potencjalnych kryjwek - w?rd li?ci d?bowych i olchowych na dnie, w mchu jawajskim, w pl?taninie drobnych korzeni. Czasem jaka? doros?a ryba pogoni?a malucha, prby polowania nie ko?czy?y si? jednak sukcesem drapie?cy. Z czasem m?ode akarki nabiera?y coraz wi?cej pewno?ci siebie i cz??ciej pojawia?y si? na otwartych wodach. Przesta?y by? dla wsp?mieszka?cw atrakcyjne konsumpcyjnie i wyczu?y, ?e mog? bezkarnie zwiedza? ca?e akwarium. Dzi?ki temu mog?em si? wreszcie przekona? ile z nich prze?y?o rozstanie z mam? - na ile mog? to oceni? to wszystkie!

gp_n_taenia_11 
Uroki doros?o?ci i niezale?no?ci polegaj? g?wnie na nierzucaniu si? w oczy.

Na pocz?tku grudnia by?em w stanie doliczy? si? jednorazowo 18 sztuk. Ze wzgl?du na du?? ilo?? kryjwek w akwarium mog? podejrzewa?, ?e jest ich ponad 20. ?mia?o wyp?ywaj? przy podawaniu pokarmu i mo?na ju? z du?ym prawdopodobie?stwem wytypowa? niektre jako pewnych samcw lub samiczki. Najwi?ksze maj? ponad 2cm d?ugo?ci, najmniejsze by? mo?e nieco poni?ej 1.5 cm. Od usamodzielnienia przejawiaj? typowe reakcje "socjologiczne" - przyjmuj? pozy impocuj?ce, sprawdzaj? i umacniaj? swoje pozycje, broni? rewirw przed rodze?stwem. Obserwacja tych zachowa?, a tak?e ich interakcji z innymi doros?ymi rybami sprawia mi ogromn? satysfakcj?. Z pewno?ci? wi?ksz? ni? gdybym odchowa? sztucznie 150 sztuk narybku w oddzielnym, sterylnym zbiorniku. Gdybym mg? - ujawni?bym ca?emu akwarystycznemu ?wiatkowi formu?? zapewniaj?c? sukces hodowlany w zbiorniku "oglnym". Niestety, nie mog? si? jak dot?d pochwali? jej wypracowaniem... Mam nadziej?, ?e powy?sze informacje pomog? wszystkim, ktrzy b?d? chcieli pod??y? t? drog?. Zar?czam, ?e warto prbowa?, zapewnia? potencjalnym maluchom kryjwki i dodatkowe ?rd?a pokarmu, dobiera? odpowiednio obsad? ryb towarzysz?cych. Ci?g?e d??enie do poprawy warunkw, oparte na szczeg?owych obserwacjach swoich podopiecznych pog??biaj? nasz? wiedz? i czyni? nas lepszymi akwarystami. A przygl?danie si? doros?ym rybom, ktre znamy od ikry to chyba najwi?ksza rado??, jak? nasze hobby oferuje.

Jeszcze kilka s?w o nazewnictwie. Jak wspomnia?em wcze?niej wzi??em N. taenia za akark? paskowan?. I nawet teraz, po p? roku opieki nad nimi, nadal chcia?bym je tak nazywa?. Samica N. anomala ma wyj?tkow? szat? godow? w?rd piel?gniczek, ale nie w?rd swych najbli?szych krewnych z rodzaju Nannacara i grupy anomala. Dlaczego nazwano j? paskowan? - tego nie wiem i trudno mi to uzasadni?. By? mo?e dlatego, ?e akark? kratkowan? (miano moim zdaniem bardziej adekwatne, ze wzgl?du na wzr jasnych, niemal idealnych w kszta?cie kwadracikw na ciemnobrunatnym tle) zwyk?o si? u nas nazywa? Dicrossus filamentosus... W ka?dym razie Nannacara taenia to JEST Akarka paskowana. To ona w?a?nie, nie jej bardziej znana kuzynka, ma bardzo widoczne paski wzd?u? cia?a, charakterystyczne tylko i wy??cznie dla tego gatunku w obr?bie swojego rodzaju. Wiem, ?e ci??ko jest walczy? ze stereotypami zakorzenionymi w ?rodowisku ju? od dziesi?tkw lat, ale tu i teraz, z tego stanowiska og?aszam batali? o w?a?ciw? nazw? dla Nannacara taenia za otwart?! I obiecuj? nie spocz?? w wysi?kach, aby przy ka?dej mo?liwej okazji nazywa? j? Akark? paskowan?, co jej si? z racji ubarwienia niezaprzeczalnie nale?y, oraz uzasadnia? swj pogl?d wszystkim sceptykom, u?ywaj?c wszystkich dost?pnych argumentw. No dobrze, nie wszystkich. Pozosta?my przy s?ownych. Merytorycznych i logicznych, odcinaj?c si? od inwektyw i innych przejaww agresji. Dla dobra akarki paskowanej i jako?ci debaty w ?wiatku akwarystycznym. Ale do ostatniej kropli... wody w akwarium!

gp_n_taenia_14 
Kto powie, ?e nie jestem Akark? paskowan??

Bohaterka tego tekstu jest doskona?? rybk? dla zaczynaj?cych przygod? z piel?gniczkami. Nie stawia przed hobbyst? zbyt du?ych wymaga?, zadowalaj?c si? normalnym po?ywieniem i wod?. Mimo silnego instynktu opieku?czego samic mo?liwa jest hodowla wi?kszej kolonii tych ryb w stosunkowo niedu?ym zbiorniku. Zachowania spo?eczne tych akarek zadziwi? nas nie tylko ze wzgl?dw behawioralnych - poka?? tak?e ich zdumiewaj?ce mo?liwo?ci szybkich zmian ubarwienia cia?a. Rybka ta jest piel?gniczkowym odpowiednikiem kameleona - wielokrotnie obserwowa?em samczyki wp?ywaj?ce pod li?? w jasnopiaskowej szacie z ciemnym, czarnofiloetowym niemal podgardlem, by po sekundzie wyp?yn?? z drugiej strony na brunatno, z b?yskami b??kitu i ciemnoczerwonych paskw. I do tego ze ?wiec?cym na srebrno obranowaniem oczu. To oczywi?cie tylko jedna z wielu b?yskawicznych przemian, jakie uda?o mi si? podpatrze?. Bior?c pod uwag?, ?e opiekuj? si? nimi nieco ponad p? roku, jestem pewien, ?e jeszcze nie raz zostan? mile zaskoczony czym? nowym.

Grudzie? 2006

 

Logowanie



Polish Czech English French German

on line

Naszą witrynę przegląda teraz 3 gości